Artykuły

Katowice. Wieczór wspomnień Kondrata w Śląskim

Zanim został Adasiem Miauczyńskim, komisarzem Halskim, esbekiem u Pasikowskiego i Hrabim u Wajdy, Marek Kondrat był Błaznem w "Kronikach Królewskich" Wyspiańskiego wystawionych na deskach Teatru Śląskiego. Dlatego właśnie tutaj aktor świętował w poniedziałek 60. urodziny.

Kondrat do Katowic trafił zaraz po warszawskiej akademii teatralnej razem z grupką podobnych sobie dobrze zapowiadających się, ale nieopierzonych jeszcze aktorów - Ewą Dałkowską, Anną Romantowską i Krzysztofem Kolbergerem. Wszystkich ściągnął tutaj ich nauczyciel Ignacy Gogolewski. Spędził na Śląsku rok.

- Największe wrażenie zrobili na mnie ludzie, wtedy jeszcze w ogromnej większości zamieszkali tutaj z dziada pradziada, z własną mową, etosem, niesłychanie uwodnym poczuciem humoru. Mam do Śląska sentyment niesłychany - mówił nam w poniedziałek Kondrat.

Podczas wieczornego spotkania w Teatrze Śląskim - poprowadzonego przez Kamila Durczoka - wspomnień było więcej. Katowiccy przyjaciele przygotowali dla aktora także niespodziankę - wydobytą z archiwów filmową rejestrację jego przyjazdu do Katowic.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji