Artykuły

Och, ci zadziorni chuligani

- Cały spektakl opiera się na ruchu, więc jest taneczny. Świat pokoju dziecięcego ma przeobrazić się w arenę cyrkową, a potem w wielki plac zabaw - mówi reżyser LESZEK BZDYL przed premierą "Zielonego Zoo" w Och-Teatrze w Warszawie.

W jaki sposób doszło do tego, że spektakl dla dzieci reżyseruje tancerz i choreograf?

Leszek Bzdyl: Zwyczajnie. Aktorzy związani z Teatrem Polonia zaufali mojemu doświadczeniu scenicznemu (było to oczywiście bardzo miłe) i po prostu zaprosili mnie do współpracy. Początkowo myślałem, że szukają osoby, która uporządkuje dotychczasowe przygotowania, ale okazało się, że wszyscy są gotowi na "powołanie nowego bytu". Dzięki temu otwarciu udało się skierować prace na abstrakcyjne myślenie, uniknąć narracyjności i obowiązującej w spektaklach dla dzieci czytelności.

Czy ktoś, kto nie ma dzieci, jest w stanie stworzyć sztukę zrozumiałą dla najmłodszych?

- Mam nadzieję, że tak. Zaproponowałem pracę, jaka mogłaby się spodobać mojemu wewnętrznemu dziecku, znudzonemu oczywistościami...

Zapewne w "Zielonym zoo" zobaczymy też ślad pozostawiony przez dojrzałego tancerza. A może zupełnie od tej estetyki odchodzicie?

- Cały spektakl opiera się na ruchu, więc jest taneczny. Świat pokoju dziecięcego ma przeobrazić się w arenę cyrkową, a potem w wielki plac zabaw. To nie jest łatwe zadanie, bo scena Och-Teatru jest ogromnym wyzwaniem - mamy tu scenę na środku, a widownię na dwóch skrzydłach. Ten brak klasycznej budowy teatru sprawia, że spektakl musi rodzić się na oczach widzów. A taka sytuacja często zdarza się w przypadku przedstawień tańca współczesnego.

Taka estetyka będzie dla małych widzów jasna?

- Gdy przyglądam się dzieciom reagującym na muzykę to stwierdzam, że nie tworzą one ruchowych sekwencji. Ale absolutnie w pełni ulegają bitom, rytmowi. Estetyka tańca jest im więc przynoszona z zewnątrz. Dlatego struktura zdarzeń wyznaczana przez rytm będzie jak sądzę dla nich bardzo ciekawa.

Spotkania z Janem Brzechwą są dla was, dorosłych, nadal fascynujące?

- Tak, bo te wiersze są chuligańskie, zadziorne, prowokujące. Gdy połączymy je z radosną grą ciała, okaże się, że sens sztuki tkwi w witalności, a nie w interpretacji tekstu. Świadomie podejmuję to ryzyko, budząc pokłady wyobraźni, podążania za kontrapunktem. I jestem przekonany, że "Zielone zoo" będzie spektaklem bez nudy i dla widza w wieku 5 - 12 lat, i dla jego rodziców.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji