Autorzy

Trwa wczytywanie

Maja Komorowska

Ur. 23 grudnia 1937, Warszawa

Jedyna polska aktorka, która doświadczenia zdobyte w pracy z Jerzym Grotowskim potrafiła przenieść do teatru zawodowego i filmu. Ukończyła studia lalkarskie w krakowskiej szkole teatralnej i przez sezon pracowała w Teatrze Groteska Władysława Jaremy, jednak przełomem w jej biografii stało się dopiero spotkanie z Grotowskim.

W jego zespole, jak mówi, „rozgimnastykowała” swoją wyobraźnię poprzez intensywne, wielostronne treningi aktorskie, ucząc się sztuki koncentracji, opanowania głosu i ciała [zob. B.Osterloff, Pejzaż. Rozmowy z Mają Komorowską, Warszawa 2004]. Występowała w Teatrze 13 Rzędów w Opolu (Agłaja w adaptacji Idioty Dostojewskiego, 1961; Rachela w Akropolis Wyspiańskiego, 1962) i w Teatrze Laboratorium we Wrocławiu (Tarudant w Księciu Niezłomnym Calderona-Słowackiego, 1965). Grotowski ukształtował także jej myślenie o  teatrze i aktorze; to za nim powtarza, że „całe nasze ciało jest pamięcią”. Odwoływanie się do „pamięci ciała”, tego repozytorium ludzkich emocji i doznań duchowych, Komorowska stosuje w swojej aktorskiej praktyce oraz pedagogice (w warszawskiej Akademii Teatralnej). Aktorstwo jest dla niej tyleż zawodem wymiernym, rzemiosłem, co przestrzenią istotnych doświadczeń łączących sztukę i życie, pozwalających ujawniać swój system wartości i pogląd na świat.

Dawno zauważono, że dostrzeganie w życiu raczej dobrego niż złego wydaje się „wręcz biologiczną cechą Mai Komorowskiej, ale stanowi dla niej również coś w rodzaju programu”. Tworzy role, które zaskakują psychologiczną wnikliwością oraz empatią, z jaką traktuje swoje bohaterki. Potrafi odsłonić ich człowieczeństwo zarówno w tym, co małe i niskie, jak wielkie i wspaniałe; nie boi się też podkreślać drobnych ludzkich wad czy śmiesznostek. Toteż sceniczne i filmowe wizerunki Mai Komorowskiej są wielowymiarowe i obdarzone ogromnym ładunkiem prawdy ludzkiej. Najczęściej gra kobiety skomplikowane wewnętrznie, zwykle nadwrażliwe, czasem ocierające się o szaleństwo (choćby miało ono tylko wymiar poetycki, jak w przypadku Racheli w Weselu Wajdy), generalnie nieprzystosowane do otaczającego świata i trawione pragnieniami, których nie mogą lub nie potrafią zrealizować. Przykładem choćby ekscentryczna, witalna, piękna i nieszczęśliwa Bella w filmie Krzysztofa Zanussiego Życie rodzinne (1970), gdzie Komorowska fascynowała odmiennością stylu gry (chętnie na planie improwizowała); czy też wyemancypowana i niezależna Jola w Pannach z Wilka Wajdy (1979).

Niewątpliwie, film przyniósł Mai Komorowskiej szerokie uznanie i popularność (zwłaszcza Cwał Zanussiego i rola Ciotki Idalii), lecz pozostała wierna teatrowi do dzisiaj. Po odejściu od Grotowskiego pracowała w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu (wielka rola w Starej kobiecie Różewicza w reżyserii Jerzego Jarockiego, 1969), a następnie w Teatrze Polskim (wybitna rola Hamma w Końcówce Becketta). Od 1972 roku związana na stałe z Warszawą, ze stołecznym Teatrem Współczesnym (najpierw Erwina Axera, potem Macieja Englerta), zagrała tutaj m.in. Dobrą w Święcie Borysa Bernharda (1975), Klarę Zachanassian w Wizycie starszej pani Dürrenmatta (1993), Amelię w Ambasadorze Mrożka (1995), Matkę w U celu Bernharda (1997), Ciocię Polę w adaptacji Wniebowstąpienia Konwickiego (2002), Sarę Bernhardt w Mimo wszystko Murrella (2007). Jest też świetną aktorką komediową, prezentującą komizm najwyższej intelektualnej próby (Letycja w sztuce Shaffera Letycja i lubczyk, 1989).

„Szczęśliwe dni”, reż. Antoni Libera, Teatr Dramatyczny, Warszawa, prem. 30 listopada 1995.
Fot. Stefan Okołowicz

Najwybitniejsza kreacja Komorowskiej z lat ostatnich to niewątpliwie Winnie w Szczęśliwych dniach Becketta w Teatrze Dramatycznym w Warszawie; niezwykła, śmieszna i wzruszająca „kaskaderka życia”, która tkwi po pas, a potem po szyję, w górze piachu (przekład i reżyseria Antoniego Libery, Teatr Dramatyczny w Warszawie, w repertuarze od 1995). Aktorka wystąpiła tutaj także w przedstawieniach Krystiana Lupy, jako Maria w Wymazywaniu wg Bernharda (2001) i Arkadina oraz Pilar w Niedokończonym utworze na aktora według Mewy Czechowa i Sztuki hiszpańskiej Rezy (2004). Ostatnio, w Aniołach w Ameryce Kushnera w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, Komorowska zagrała nowojorskiego rabina; przekształciła tę epizodyczną postać w  kreację niezwykłą – uwolnioną od kategorii płci (podobnie jak jej wcześniejszy Hamm w sztuce Becketta), a przecież „utkaną” ze szczegółów życia i poruszającą swoim człowieczeństwem.

Barbara Osterloff

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x