Artykuły

Bliżej, czyli coraz dalej

"Bliżej" w reż. Karoliny Szymczyk w Teatrze Nowym w Łodzi. Pisze Renata Sas w Expressie Ilustrowanym.

Celny start - reżyserski i aktorski! Sztuka o tym, co obchodzi wszystkich - o potrzebie bliskości, o tym, że w miłości zwykliśmy świetnie pamiętać początek i koniec, o środku łatwo zapominając. Niepotrzebnie tylko zgrzytało w finale...

Scena Młodych zainaugurowała w Teatrze Nowym działalność modnym (przed rokiem sfilmowanym) komediodramatem "Bliżej" londyńskiego pisarza Patricka Marbera (rocznik 64).

Trzeba koncentracji wyobraźni, by kameralna męsko-damska rozgrywka nie stała się banalnym melodramatem, wskazującym winnych rozpadu uczuć.

W scenerii zaznaczonej tylko paroma sprzętami, dopełnionej ekranem i świetlnymi ramkami (udała się scenografia Marcinowi Mostafie) spotykają się cztery światy. Czerwony kolor jednoznacznie określa uczuciowy ring. Alice, striptizerka i kelnerka, ma w sobie dziecięcą szczerość i przeraźliwy smutek. Dan, sfrustrowany redaktor w dziale nekrologów, pozna ją przypadkiem. Anna - fotografik, będzie robiła mu zdjęcia, gdy ten wyda książkę. Lekarz Larry znajdzie się w układzie, kiedy w internetowej korespondencji Dan zacznie udawać Annę...

Towarzysko-seksualny czworokąt nieustannie się zmienia. Autor sztuki powtarza: "to jest love story, a w takich historiach, jak wiadomo, zwykle coś nawala".

Aktorzy grają trochę starszych od siebie, ale to nie ma znaczenia - wciągają w perypetie swoich bohaterów. Prym wiedzie Zuzanna Wierzbińska. Jej Alice jest do bólu szczera i przeraźliwie zagubiona. Stonowaną, niezbyt wylewną Annę z powodzeniem zagrała Katarzyna Cynkę. Chłopięco rozkapryszonym Danem jest Paweł Kropiński. Pewnego zawodowej pozycji, ale bezradnego życiowo Larry'ego stworzył Łukasz Pruchniewicz.

"Bliżej" to sztuka na aktorski koncert i ten zabrzmiał całkiem ciekawie!

Uznanie należy się reżyser Karolinie Szymczyk-Majchrzak Z drobnych emocjonalnych "szkiełek" ułożyła fascynujący witraż. Szkoda jednak, że poddała się pisarzowi, zamiast zakończyć całą historię wtedy, gdy jest naprawdę skończona, kiedy czwórka bohaterów zajmuje swoje kąty, kiedy ich życie znów rozpada się, a muzyka i śpiew świetnej Joanny Kalińskiej przejmująco podkreślają, że choć miło być bliżej, znów jest dalej... Dramatyczny finał zazgrzytał i niepotrzebnie zmienia akcenty. Ale jedno jest pewne: tą inscenizacją Teatrowi Nowemu na pewno będzie bliżej do widowni. Urodził się nowy teatr!

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji