Artykuły

Ile można stracić, a ile zyskać w sieci

Mijający rok to nie tylko zamknięte kina, teatry i muzea. Kultura zadziwiająco mocno broni się w czasach pandemii - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.


Kulturą zajmowano się u nas wtedy, gdy dopadały ją kolejne wersje lockdownu i rządzący nie przyjmowali do wiadomości, że teatry czy kina są znacznie bezpieczniejszym miejscem niż kościoły i galerie handlowe. Albo gdy wybuchały dyskusje, komu i ile należy się z ministerialnego Funduszu Wsparcia Kultury, co w końcu doprowadziło do tego, że pieniądze są wypłacane po cichu, według nieupublicznionych kryteriów.


Brakowało zaś chęci na głębszą refleksję o kulturze w pandemii. A przecież twórcy wykazali zadziwiającą solidarność, większość instytucji przejawiała wzmożoną aktywność, a rozmaite działania traktowane z początku jako zastępcze stają się zapowiedzią nowych tendencji twórczych, które nie znikną, gdy życie wróci do normy.


Kiedy koronawirus zaczął szaleć po świecie, teatry, festiwale, instytucje muzyczne, nawet muzea szybko przenosiły się do internetu. Polska była pod tym względem zdecydowanie zapóźniona, niewiele teatrów zajmowało się dotąd profesjonalną rejestracją spektakli. U schyłku roku mamy do czynienia z jakościowo inną sytuacją. Od etapu chałupniczego muzykowania zapisywanego kamerką w laptopie, od przypominania przedstawień utrwalonych kiedyś do celów archiwalnych przeszliśmy do aktywnego działania w sieci. Tylko w miniony weekend można było obejrzeć kilka premier, spektakli na żywo w różnych miastach Polski. Koncertów było jeszcze więcej.


Dla wielu twórców internet przestał być jedynie środkiem kontaktu z odbiorcą. Wpływa na dobór tematów i na formę dzieła. Boska Komedia w Krakowie, jeden z najważniejszych festiwali teatralnych, zorganizowana oczywiście online, zamawiała premiery z myślą o pokazie w sieci. W koncertach krakowskiego festiwalu muzyki najnowszej Sacrum Profanum internetowy obraz był pełnoprawną formą kreacji, jak gra na instrumencie czy śpiew.


Kraków wiedzie prym w odkrywaniu technologii dla sztuki. Tamtejsze władze zrozumiały, że zamiast wykładać pieniądze na internetowe inwestycje w poszczególnych instytucjach, lepiej stworzyć dla nich wspólną platformę. Na Play Kraków można dziś oglądać festiwale, koncerty i spektakle. Warszawa ma uruchomić podobną platformę w marcu.


Internet oczywiście nie rozwiąże wszystkich problemów. Ograniczył choćby międzynarodowe życie kulturalne. Polskie teatry przestały jeździć po świecie, rzadko mogą to robić muzycy. Zagraniczne zespoły także do nas nie przyjeżdżają, a przecież takie kontakty szalenie inspirują.


W trudnej sytuacji są też artyści na starcie. To choćby utalentowani śpiewacy, a mamy ich wielu, którym przepadł ważny zagraniczny kontrakt. Młodzi reżyserzy, którzy chcieliby pokazać swój film na prestiżowym festiwalu. A jednak, jak świadczy sytuacja w polskim kinie, oni także działają. W cyklu „Kultura 2020" chcemy więc udowodnić, że mimo wszystko nie był to całkiem stracony rok.


Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji