Artykuły

Szef PPA deklaruje: Wartością jest piosenka

Duże wydarzenia teatralne i muzyczne, zmieniona formuła konkursu, która ma go ożywić i wyższy poziom Nurtu Off - na tym skupiliśmy się, planując tegoroczny Przegląd Piosenki Aktorskiej - mówi dyrektor artystyczny PPA Konrad Imiela w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Rafał Zieliński: Co jest kluczem, myślą przewodnią tegorocznego festiwalu?

Konrad Imiela: Nie potrafię znaleźć takiego klucza i chyba zależy mi na tym, żeby Przegląd nie był co roku jakoś szczególnie sprofilowany. Po prostu chcemy prezentować na festiwalu najciekawsze wydarzenia z danego roku, jakie miały miejsce na pograniczu teatru i muzyki. Oczywiście ich osią i wartością podstawową ma być piosenka (...)

Istnieje jednak jakaś wizja festiwalu, wedle której powstaje program?

- Oczywiście. Jednym z elementów tej wizji jest założenie, że na każdym Przeglądzie powinien być jeden znany spektakl teatralny. Dwa lata temu była to "Opera za trzy grosze" Roberta Wilsona, rok temu "Muszka owocówka" Christopha Marthalera, teraz mamy "Ismene". Jest też, nazwijmy go umownie, nurt masowy, czyli koncerty takich składów, jak Gogol Bordello czy The Stranglers. W tym roku postawiliśmy na Babilon Circus. Patrząc na kilka ostatnich edycji, można już chyba wyróżnić "nurt chóralny" - śpiewali wrzeszczący faceci z Finlandii, czyli zespół Huutajat , był brytyjski The Shout, jutro wystąpią ich rodacy, czyli The Magnets. Mam nadzieję, że na przyszłych edycjach uda mi się kontynuować te nurty, do tego są jeszcze wieczory w klubie i Nurt Off.

Za poziom tego ostatniego w ostatnich latach oberwało wam się najwięcej. Pojawiły się nawet opinie, że to wyrzucanie pieniędzy.

- Sam czułem, oglądając te spektakle, że nie wszystkie propozycje były trafione i narzekania nie były w pełni bezpodstawne. W tym roku zastosowaliśmy znacznie gęstsze sito, stąd tylko osiem spektakli, nie chcieliśmy na siłę brać dziesięciu. Dodatkowo większość z nich stworzyli ludzie mający już jakieś doświadczenia i osiągnięcia w teatrze, tacy jak Maćko Prusak [laureat WARTO 2010], Monika Dawidziuk, Piotr Łukaszczyk czy Wacek Mikłaszewski, więc z założenia ich poziom powinien być wyższy. Ale trzeba pamiętać, że my oceniamy tylko koncepcję, z jej realizacją może być różnie i dopiero wtedy możemy powiedzieć, czy trafiliśmy, dając komuś pieniądze.

Również konkurs przeszedł solidny lifting.

- Otworzyliśmy się na zagranicę i jestem przekonany, że goście z innych krajów wniosą do niego świeżość i oryginalność. Nie są przesiąknięci tradycją naszego festiwalu, nie są obarczeni tym, że muszą się jakoś odnieść do Ewy Demarczyk, Agnieszki Osieckiej czy Kabaretu Starszych Panów, nie muszą tego negować, kontynuować czy podpisywać się pod tym. Nie znają tego, przychodzą zupełnie z nowymi rzeczami i w tej różnorodności upatruję przyszłą siłę konkursu. W tym roku mamy jedną osobę ze Słowenii, ale wydaje mi się, że co roku zagranicznych artystów będzie coraz więcej.

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x

Używamy plików cookies do celów technicznych i analitycznych. Akceptuję Więcej informacji