Artykuły

Badacz pantomimy

- Trudno dziś zdobyć pieniądze na wydanie książki. Skoro do mojej książki dokłada się państwo i teatr ze skromnego budżetu, to wydawało mi się rzeczą przyzwoitą, by zrezygnować z honorarium - mówi Karol Smużniak, autor książek o pantomimie Henryka Tomaszewskiego.

Rozmowa z prof. Karolem Smużniakiem, autorem książek o teatrze pantomimy.

Czy Pan Profesor nie przesadza trochę ze skromnością?

- Nie wydaje mi się. A dlaczego pan pyta?

Widziałem Pana oświadczenie, że zrzeka się pan honorarium za drugą książką, która się ukaże jeszcze w tym roku.

-To monografia ostatniego choreodramu pantomimicznego Henryka Tomaszewskiego "Tragiczne gry". Trudno dziś zdobyć pieniądze na wydanie książki. Skoro do mojej książki dokłada się państwo i teatr ze skromnego budżetu, to wydawało mi się rzeczą przyzwoitą, by zrezygnować z honorarium.

Ale ta książka zapowiada się wręcz sensacyjnie.

- Ma pan chyba skłonności do przesady.

Ktoś kiedyś opublikował jakieś zapiski czy notatki Tomaszewskiego?

- Raczej nie miał szans. Pan Henryk bronił się przed tym przez całe życie. Namawiałem go na to wiele razy. Swoje reżyserskie notatki uważał za coś bardzo intymnego. Nigdy ich nikomu nawet nie pokazywał.

Myśli pan, że się wstydził?

- Tak bym tego nie określił. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że Mistrz był osobą dwujęzyczną i jego pierwszym językiem, był język niemiecki.

To ma jakieś znaczenie?

- Sądzę, że ma, bo w polskim tekście trafiają się niemieckie słowa, zdania, skojarzenia, cytaty. Był twórcą doskonałym, stworzył teatr, który był zjawiskiem światowym. Może nie chciał, by ktoś poznał jego słabość, jeśli to można tak nazwać. Dla badacza jest to fascynująca przygoda i nie dotyczy nawet samej dwujęzyczności, ale zarejestrowanego procesu myślowego, inspiracji.

To będzie najważniejszy element tej książki?

- Dla mnie tak, ale też pokusiłem się o chłodny opis spektaklu, a później próbę interpretacji. Będą też fragmenty recenzji.

Pojawiła się właśnie pana książka "Teatr Pantomimy Henryka Tomaszewskiego" [na zdjęciu okładka książki]. Na okładce jest zdjęcie z mojej ulubionej etiudy "Ziarno i skorupa".

- Zdjęcie ma niezwykłą urodę, a etiuda była porywająca, rzeczywiście. Ale moja przygoda z pantomimą zaczęła się od "Ucznia czarnoksiężnika".

Co Pana w tym zafascynowało?

- To było jak piorun, jak wyzwolenie. Uświadomiłem sobie, że sztuka pantomimy, podobnie jak muzyka, nic mi nie narzuca. Jej interpretacja zależy tylko od mojej wyobraźni. Byłem wtedy licealistą. To było dla mnie odkrycie.

Profesor Degler mówił mi, że przekopał pan całe archiwum wrocławskiej pantomimy.

- To właśnie z poręki profesora zostałem do tego archiwum dopuszczony i próbowałem je uporządkować.

Z tych porządków powstała praca magisterska, a potem pierwsza pana książka o pantomimie Tomaszewskiego. Ukazała się równo 20 lat temu.

- Fakt! Ale mnie Pan zaskoczył...

Pracownia

X
Nie jesteś zalogowany. Zaloguj się.
Trwa wyszukiwanie

Kafelki

Nakieruj na kafelki, aby zobaczyć ich opis.

Pracownia dostępna tylko na komputerach stacjonarnych.

Zasugeruj zmianę

x